facebook

Artykuły

Imigranci i godność

Imigranci, a zwłaszcza ich prawa pracownicze wzbudzają ogromne emocje. Tym razem tekst Brytyjki, która postanowiła się na ten temat wypowiedzieć.

Historycznie migracja rozpoczęła się na początku ludzkiej egzystencji prawie dwa miliony lat temu, kiedy Homo Erectus przeniósł się z Afryki przez Eurazję i dalej. Od tego czasu migracja ludzi trwa nieprzerwanie przez tysiąclecia.

Często migracja jest mimowolna. Ludzie odkrywają, że muszą uciekać ze swoich ojczyzn ze względu na wojny, aby ocalić swoje życie. W ostatnich latach byliśmy świadkami wstrząsającego exodusu zrozpaczonych ludzi uciekających z rozdartej wojną Syrii.

Wojna nie jest jedynym czynnikiem sprawiającym, że ludzie opuszczają swoje domy. Ekstremalne warunki klimatyczne, które przynoszą suszę i głód, lub w następstwie huraganów i powodzie, które powodują dewastację, nędzę i choroby – one także mogą stanowić początek emigracji.

Innym razem ludzie migrują, ponieważ są do tego zmuszeni, tak jak podczas transatlantyckiego handlu niewolnikami, który rozpoczął się w XV wieku i trwał ponad czterysta lat. Inne wymuszone ruchy miały miejsce, gdy wymieniano całe warstwy ludności w ramach traktatów pokojowych, które zmieniły granice państw, jak pod koniec pierwszej wojny światowej w Europie lub podczas podziału Indii.

Są też takie czasy, kiedy ludzie zostali zaproszeni, a nawet zachęceni do opuszczenia swoich krajów, aby pomóc w odbudowie zniszczonych gospodarek, takich jak tak zwane „pokolenie Windrush” ludzi z krajów karaibskich, którzy przybyli do „ojczyzny”, aby pomóc odbudować Brytanię po II Wojnie światowej.

Oczywiście są też tacy ludzie, którzy decydują się na opuszczenie domu w poszukiwaniu lepszych możliwości, pracy w obcych krajach i budowania lepszego życia dla siebie i swoich dzieci.

Ta mieszanka dobrowolnych imigrantów, którzy obecnie nazywamy „imigrantami ekonomicznymi”, i tymi, których nazywamy uchodźcami, a mianowicie ludźmi uciekającymi przed wojną i zniszczeniem, była powodem wielu sporów politycznych i sprzecznych opinii, a także agresywnych ataków ludzi o poglądach antyimigranckich.

Prawda jest taka, że ludzie, którzy porzucają własny kraj i kulturę, aby zacząć od nowa, są ludźmi z ambicjami, silną chęcią do pracy, do tworzenia lepszej przyszłości. A jednocześnie przyczyniają się do dobrobytu kraju gospodarza, który ich przyjmie, ale także chcą skorzystać z owoców swojej ciężkiej pracy, a także pomóc rodzinom, które pozostawili w ojczyźnie.

Większość z nich nie jest wolontariuszami. Ale też nie są złodziejami. Nie kradną miejsc pracy tubylcom, jak to niektórzy politycy i media próbują nam wmówić, by zbudować atmosferę strachu wokół imigrantów, a w efekcie osiągnąć swoje polityczne korzyści.

Wręcz przeciwnie, te zmotywowane osoby często ” wypełniają luki” i wykonują zadania, których lokalsi już nie chcą lub nie są w stanie wykonać. Najczęściej są to osoby, które opiekują się naszymi starszymi obywatelami, pracują także na roli, na budowie, wspierają przemysł turystyczny i hotelarski. Ich wkład pracy powoduje, że nasze społeczeństwa nadal funkcjonują, a gospodarki rosną.

Pomimo ich nieocenionego wkładu istnieje ogromna przesądów i krzywdzących opinii wokół emigrantów. Z jednej strony potrzebujemy ich do podtrzymania naszych rozwijających się gospodarek i zaspokojenia potrzeb starzejącego się Społeczeństwa. Z drugiej strony widzimy, że są oni politycznymi kozłami ofiarnymi – są cudzoziemcami, którzy zabierają nam pracę i „atakują naszą kulturę”.

Po wstąpieniu Polski do UE w 2004 roku ponad dwa miliony Polaków wyemigrowało do Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji i Irlandii. Głównym powodem, dla którego Polacy opuścili Polskę, była sytuacja gospodarcza. W Wielkiej Brytanii Polacy zatrudnieni są niemal we wszystkich sektorach gospodarki, od opieki i budownictwa po rolnictwo i przemysł lekki, przemysł usługowy i edukację, NHS, bankowość i biznes. Jale także w kulturze i sztuce.

Co to oznaczało dla Polski? Ze względu na spadek liczby urodzeń i emigrację dwóch milionów Polaków, siła robocza dramatycznie się skurczyła, innymi słowy, nie ma wystarczającej liczby Polaków w wieku produkcyjnym w Polsce, aby utrzymać polską gospodarkę.

Gdy Polacy migrowali na zachód, do Wielkiej Brytanii i Niemiec, Ukraińcy migrowali do Polski, by wypełnić luki demograficzne i rynki pracy pozostawione przez odchodzących Polaków. Podobnie jak Polacy na Zachodzie, większość ukraińskich pracowników w Polsce również jest tu z przyczyn ekonomicznych.

Ukraina jest drugim co do wielkości krajem Europy o wspólnych historycznych korzeniach z Rosją, jednak na zachodzie kraju ma znacznie bliższe związki z Europą, szczególnie z Polską.

Ukraina jest przeżywa trudny czas, szczególnie od momentu, gdy Rosja zaanektowała Krym w 2014 r. Gospodarka Ukrainy jest w dużej mierze zmonopolizowana przez oligarchów i jest pozbawiona nowoczesnego komercyjnego zarządzania i inwestycji, których bardzo potrzebuje. Powoduje to, że w wieku produkcyjnym Ukraińcy, którzy chcą poprawić swoje perspektywy i dochody, stają się imigrantami ekonomicznymi w Polsce, gdzie mogą zarabiać pięć razy więcej za wykonywanie tej samej pracy, co na Ukrainie.

W Polsce Związek Pracowników i Pracodawców (ZPP) mówi, że kraj potrzebuje pięciu milionów pracowników w ciągu najbliższych trzech dekad (artykuł Economist, sierpień 2017), aby utrzymać ekonomiczny wzrost kraju . Jest oczywiście część polskiej społeczności biznesowej, która twierdzi, że zatrudnia Ukraińców, ponieważ kosztują o połowę mniej niż Polacy, czyli zakładając, że mogą znaleźć polskich pracowników do wykonywania pracy. Może to zabrzmi niesprawiedliwie, ale dla Ukraińców jest to wciąż pięciokrotność tego, co robią na Ukrainie. Ktoś mógłby pomyśleć, że to sytuacja korzystna dla wszystkich.

Ale co z etyką i moralnością płacenia ludziom za pracę tylko dlatego, że desperacko chcą zarobić więcej, niż u siebie w kraju – warto zauważyć, że 4% PKB Ukrainy to pieniądze wysyłane przez Ukraińców pracujących w Polsce. Oprócz legalnie pracujących w Polsce są oczywiście także ci, którzy pracują w szarej strefie.

Wszyscy ukraińscy imigranci odgrywają rolę w zasilaniu polskiej gospodarki.

Niektórzy Polacy z radością witają przybyłych: „Ratują nasz rynek pracy”, mówią. Badanie przeprowadzone w 2016 r. wykazało, że 63% ankietowanych uważało, że Ukraińcy są dobrzy dla gospodarki. Inni jednak nie zgadzają się z tym i chcą, aby ich rząd ograniczył napływ migrantów ze wschodu.

Zgodnie z zasadami wprowadzonymi w maju 2017 r. Ukraińcy mają prawo do ruchu bezwizowego w UE przez 90 dni, choć nie w Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. Nie mogą pracować, chociaż wielu z pewnością znajdzie pracę dorywczą / sezonową w szarej strefie na zachodzie. Polska obawia się teraz, że exodus ukraińskich robotników zaszkodzi polskiemu rynkowi pracy, czyli nie będzie wystarczającej liczby robotników, aby utrzymać wzrost polskiej gospodarki.

Po ustaleniu, że przetrwanie i rozwój są nieodłączną częścią ludzkiej natury i często motorem ludzkiej migracji, a także, że korzyści czerpią nie tylko imigranci, ale także kraje ich goszczące, co robimy w temacie wyzysku migrantów? Czy łatwiej jest przymknąć na to oko, czy stawić temu czoła? Dlaczego akceptujemy fakt, że pracownicy migrujący są gorzej opłacani za godzinę ciężkiej pracy niż rdzenni mieszkańcy, tylko dlatego, że są imigrantami?

Stawiam te pytania, ponieważ godność i prawa człowieka nie są tylko dla jednej grupy ludzi, nie dotyczą tylko mężczyzn i kobiet z naszego kraju. Godność i prawa człowieka dotyczą ludzi, niezależnie od tego, skąd pochodzą, i kraju, w którym pracują, niezależnie od tego, czy jest to Wielka Brytania, Polska, czy inne miejsce na świecie!

Leave a Reply