facebook

Artykuły

W Slough urzędnicy mają nas gdzieś

W Slough urzędnicy mają nas gdzieś!

Kiedy pracujecie, mieszkacie i płacicie podatki w UK, powinniście mieć pewność, że w przypadku ciężkich zdarzeń losowych, możecie liczyć na pomoc i wsparcie władz. To są wasze prawa, na równo z innymi wnosicie pieniądze do systemu i kiedy jesteście w potrzebie macie prawo oczekiwać, że system was wesprze. W Slough jest inaczej…

8 lat temu Kasia i Bartek, małżeństwo z małą 5-letnią Dominiką przyjechali do Wielkiej Brytanii. Na miejsce swojego zamieszkania wybrali Slough. Na początku z pieniędzmi było krucho, ale wierząc, że wszystko zmieni się na lepsze, a ich uczciwa pracy przyniesie efekty, postanowili wynająć mały pokoik we wspólnym domu i w nim zamieszkać. Nie przyszło im do głowy, że los szykuje dla nich ciężką próbę, a sytuacja zamiast się polepszyć, zmieni się radykalnie na gorsze, zaś mały pokoik stanie się dla nich piekłem na długich 8 lat bez widoków na poprawę. Nie spodziewali się też, że mimo tego iż pracują uczciwie nie będą mogli liczyć na pomoc tych, którzy są zobowiązani tej pomocy udzielić.

Kasia zaszła w ciążę z drugim dzieckiem. Bartek pracował w agencji, aby zapewnić rodzinie byt. Nadal brak im było pieniędzy, aby zmienić lokum, ale mimo to nie wyciągali rąk po zapomogi i benefity. Jednak 3 lata temu Bartek zachorował na ciężką postać rzadko spotykanej choroby, zaczął mieć poważne ataki. Podczas nich jego ciało puchnie, pokrywa się bolesnymi bąblami, chory cierpi niewyobrażalny ból, który nie pozwala mu normalnie funkcjonować. Czasem jego ataki są groźne dla życia, kiedy opuchlizna nie pozwala mu oddychać. Podczas ataku jego ręce są tak spuchnięte, że nie jest w stanie utrzymać niczego w dłoniach, usta nie pozwalają nawet napić się wody. Wtedy Bartek skazany jest na pomoc najbliższych, ponieważ nie jest w stanie sam nic zrobić. Cierpi na oczach całej swojej rodziny – żony i dwóch córek. Bartek jest osobą nieśmiałą, na dodatek wstydzi się pokazywać ludziom, kiedy ma atak, dlatego praktycznie nie opuszcza ich małego pokoju. Na dodatek cierpienie nie pozwala mu chodzić (jego choroba coraz bardziej się nasila, z powodu jedynej terapii, jaka przynosi mu ulgę, terapii sterydami bardzo przytył, ma problemy z układem kostnym i ścięgnami). Bartek cierpi również na depresję.

Cała ta sytuacja jest naprawdę bardzo trudna. Jeśli dodamy do tego, że cała rodzina mieszka w pokoju 2 metry na 3, trudno sobie wyobrazić jak ta czteroosobowa rodzina funkcjonuje. W pokoju mieści się jedynie piętrowe łóżko, na którym śpią córki, młodsza śpi z mamą, na noc rozkładany jest dodatkowy materac dla Bartka. Po jego rozłożenia nie ma szans na poruszanie się po pomieszczeniu. W domu jest jedna kuchnia, którą dzieli 9 osób. Kiedy rodzina próbuje zjeść obiad, robi to siedzą na łóżku, na podłodze… Dominika, starsza córka ma 13 lat, młodsza, Gabrysia – 5. Mają do dyspozycji jedno maleńkie biurko, dlatego uczą się na zmianę. Nastolatka, jeśli chce poczytać czy pouczyć się, wychodzi na schody. W zeszłym roku mała Gabrysia marzyła o prawdziwej choince w domu, udało się postawić miniaturowe drzewko w pokoju, ale nawet na nie Kasia z trudem wygospodarowała miejsce, a wigilijną wieczerzę zjedli siedzą na łóżku, podłodze i maleńkim stołeczku. Z powodu fatalnych warunków mieszkaniowych cierpi nie tylko Bartek, ale również jego córki i to bynajmniej nie od święta. Ale one się nie skarżą, pomagają ojcu, starają się również pomagać mamie. Kasia jest obecnie jedyną osobą, która utrzymuje wszystkich. Bartkowi odmówiono zasiłku, mimo że nie jest w stanie pracować.

Kasia z Bartkiem w 2013 roku aplikowali w Slough Borough Council o przydział mieszkania socjalnego, które pozwoliłoby im na godne życie. Council sprawę zbagatelizował. W międzyczasie lekarz, który zbadał sytuację Bartka, wypowiedział się, że konieczna jest zmiana warunków! Bartek nie może tak żyć. Tę opinię Kasia przedstawiła Slough Borough Council. Council po raz kolejny nie zrobił zupełnie nic.

Dodatkowo Slough Borough Council wie o tym, że sytuacja domu, w którym mieszkają Kasia i Bartek jest szczególna. Dom wynajmuje jedna osoba i podnajmuje pokoje innym. W tym domu nie ma możliwości, aby uprawiać taki proceder. Osoba wynajmująca pobiera za każdy pokój po 100 funtów tygodniowo (to daje 400 funtów), pokoi wynajmowanych jest 6! Łatwo policzyć, ile na tym wynajmie zyskuje cwany najemca…

W 2014 Kasia przygotowała list do Slough Borough Council, w którym szczegółowo opisała sytuację swojej rodziny, warunki, w jakich mieszkają, chorobę Bartka i problemy dwóch uczących się córek. Slough Borough Council ponownie udał, że nic o tym wszystkim nie wie i nie zareagował.

Kasia wydeptała już ścieżkę do urzędu, ale jest zbywana, traktowana jak wróg, przyjmowana niechętnie.

Slough Borough Council nie robi kompletnie nic. Po naszej interwencji urzędnicy obiecali, że sprawą się zajmą… No cóż czekamy i obiecujemy, że będziemy uważnie patrzeć im na ręce, a naszych czytelników będziemy informować o rozwoju sytuacji.

Leave a Reply