facebook

Artykuły

W Slough zrobiliśmy wyłom w murze niechęci!

Słough to straszne miejsce z okropnym Councilem, pełnym pracowników, nie dbających o ludzi, którym powinni służyć. Jednak udało się nam przełamać mur urzędniczej niechęci!

Chcąc pomóc naszym podopiecznym Kasi i Bartkowi (tu możesz poznać ich historię), udało się nam zmusić Housing Regulation Department do odwiedzenia nieruchomości. Urzędnicy zgodzili się z nami, że pokój Kasi i Bartka nie spełnia absolutnie żadnych standardów, nie mówiąc nawet o standardach higienicznych, nie wspominając o pozostałych jak np. bezpieczeństwo. Warunków w nim panujących nie można żadną miarą uznać za ludzkie. Zmusiliśmy urzędników do tego, aby wydali PROHIBITION ORDER, w którym wydano postanowienie, że pokój naszych podopiecznych nie nadaje się do tego, aby zamieszkiwały w nim 4 osoby. Dokument został wysłany do właściciela nieruchomości, Łotysza, który zbiera co tydzień czynsz od wszystkich osób wynajmujących pokoje w tej nieruchomości oraz do banku, w którym został wzięty kredyt na zakup tego domu.

W związku z tym, że właściciel otrzymał Prohibition Order, jest zmuszony poprosić naszą rodzinę o opuszczenie lokalu, a tym samym spowodować, że stanie się ona bezdomna. Co więcej właściciel może to zrobić w trybie pilnym, ponieważ nie zawarł z Kasią i Bartkiem umowy o najem lokalu, a to oznacza, że rodzina nie może liczyć na ochronę prawną. W miniony wtorek, kiedy udaliśmy się z wizytą do Councilu, wiedzieliśmy na jakim etapie jesteśmy i co chcemy osiągnąć. W planach mieliśmy spotkanie z urzędnikiem zajmującym się bezdomnymi w Slough. Mimo tego że nasza wizyta była zapowiedziana, osoba, która miała się z nami spotkać, wiedziała, że jesteśmy i czekamy na korytarzu, to spędziliśmy 3 godziny w poczekali, zanim ktokolwiek był gotów zaszczycić nas swoją uwagą. W końcu doczekaliśmy się tego, że GUY DOLLIMORE z Housing Needs Dept przyjął nas. Dzięki temu, że mogliśmy pokazać mu Prohibition Order wystawiony przez Housing Regulations Dept , Mr Dollimore (po godzinnym wypytywaniu o historię i sytuację rodziny) potwierdził, że Council ma obowiązek zaopiekować się nie tylko dziećmi Kasi i Bartka, ale także całą rodziną. Rodzina nigdy nie miała szansy starać się o Housing Benefit, ponieważ nie miała podpisanej umowy najmu. Po naszej rozmowie pan Dollimore zapewnił, że rodzina będzie mogła otrzymać Local Housing Allowance (to świadczenie jest identyczne jak Housing Benefit, ale nie jest zasiłkiem) w wysokości £193 tygodniowo na wynajem mieszkania z dwiema sypialniami, takiego, jakie tej rodzinie jest potrzebne.

W tym momencie sprawa zaczyna robić się trochę niejasna. Council nie ma obecnie żadnego zapasowego wolnego lokalu, w którym mogłabym umieścić naszych podopiecznych, z tego powodu będzie zmuszony umieścić ich w Bed & Breakfast, gdzie będą czekali na to, aż urzędnicy znajdą odpowiednie miejsce. To niestety może zająć dużo czasu. Inna możliwość jest taka, że rodzina wykorzysta swój Local Housing Allowance, Tax Credit i Child Benefit i pieniądze, które zarabia Kasia, żeby znaleźć mieszkanie na rynku prywatnym i wynająć je. Tę właśnie drogę postanowili wykorzystać nasi podopieczni.

Drodzy czytelnicy, możemy mieć nieśmiałą nadzieję, że sprawa Kasi i Bartka znajdzie szczęśliwy finał. Po 8 latach mieszkaniu w pokoju wielkości pudełka na buty z chorym człowiekiem i dwójką dzieci będą mogli żyć jak ludzie. Oburzającym jest to, że przez 8 lat ludzie reprezentujący władze 5. największej gospodarki na świecie zapominały i były głuche na prośby o pomoc. Nie mniej oburzające jest to, że tę sytuację udało się uzdrowić w zaledwie 4 tygodnie. A zatem z pewnością można było to zrobić wcześniej. Przykre jest również to, że gdyby nie nacisk z naszej strony, urzędnicy nadal udawaliby, że w Slough nie mieszka rodzina, która tak dramatycznie potrzebuje pomocy.

Chcemy, żebyście pamiętali, że nie wolno się poddawać. Jeśli wiecie, że odpowiedź na waszą prośbę skierowaną do urzędników reprezentujących system powinna brzmieć TAK, nigdy się nie gódźcie z NIE!

Leave a Reply